Nowalijki – jeść czy unikać?

Pierwsze młode warzywa dostępne już na przedwiośniu kuszą świeżymi kolorami i apetycznym wyglądem. Chociaż przez okrągły rok nie brakuje nam warzyw i owoców sprowadzanych z całego świata, to jednak krajowe nowalijki budzą sentyment i wydają się szczególnie pożądane. Czy jednak warto je kupować, płacąc często dość wysoką cenę za niewielki pęczek rzodkiewek czy pierwszego pachnącego pomidorka?

Tekst: Jolanta Piekarz

Zdjęcia: Jolanta Piekarz, Fotolia

Co zawierają dobrego?

Świeże warzywa i oczywiście owoce to zestaw naturalnych witamin i mikroelementów koniecznych do wszechstronnego zaopatrzenia naszego organizmu w niezbędne składniki odżywcze. Na przedwiośniu możemy odczuwać braki witaminowe – ponieważ zimą spożywanie warzyw i owoców nie jest tak naturalne i proste jak latem czy jesienią. Wtedy przy każdym wyjściu do ogrodu mamy okazję zjeść nieco truskawek, groszku czy świeżo dojrzałe jabłko. Zimą korzystamy zwykle z zapasów (warzywa przechowywane, mrożonki, kiszonki), które, mimo dobrych wartości odżywczych, nie są tak apetyczne, a często po prosty już się znudziły. Wiosną nowalijki pozwalają na uzupełnienie niedostatku witamin i mikroelementów. Urozmaicają posiłki, dzięki nim można łatwo zastąpić zwykle „ciężką” zimową dietę.

Czy mogą być szkodliwe?

Warzywa, które trafiają do sklepów na przedwiośniu i wczesną wiosną uprawiane są w sprzeczności z panującymi warunkami klimatycznymi. Najwcześniejsze rzodkiewki, pomidory i ogórki wymagają stworzenia sztucznych warunków uprawy zarówno pod względem temperatury, jak i nasłonecznienia, a także dodatkowych ilości nawozów mineralnych i środków ochrony roślin dla przyśpieszenia wzrostu w kosztownym do utrzymania środowisku. W efekcie często podlegają przenawożeniu i wtedy gromadzą nadmierne ilości związków azotowych. Substancje te są szkodliwe dla zdrowia człowieka, u niektórych powodują alergie, mogą mieć również właściwości rakotwórcze.

Słowo o ekologii
Uprawa warzyw w sezonie zimowym przy wykorzystaniu ogrzewanych i doświetlanych szklarni wymaga dużego zużycia zasobów naturalnych. Rzodkiewka posiana do gruntu w marcu lub kwietniu urośnie przy wykorzystaniu światła słonecznego. Uprawiana w styczniu czy lutym w szklarni będzie wymagać dodatkowej energii wyprodukowanej przy użyciu węgla czy innych surowców energetycznych. Czy dla poczucia jej smaku już w lutym warto sięgnąć po te kurczące się przecież zasoby? Może lepiej po prostu zastąpić ją pyszną surówką z kiszonej kapusty?

 

Jeść czy nie jeść nowalijki?
Korzystajmy z nowalijek, ale w rozsądny sposób. Trzymajmy się następujących zasad:
1. Nowalijki nie powinny być podstawowym źródłem warzyw, a jedynie ciekawym urozmaiceniem. W sezonie zimowym i wczesnowiosennym korzystajmy przede wszystkim ze zgromadzonych zapasów z poprzedniego roku, z przechowywanych warzyw w postaci naturalnej, mrożonej czy kiszonej. Dobrym źródłem witamin są również naturalne, niesłodzone soki
2. Kupując nowalijki zwracajmy uwagę na ich wygląd (unikajmy zwiędniętych – więdnięcie przyśpiesza nadmiar związków azotowych w roślinie), ale także zbyt okazałych – może to być efekt stosowania dużej ilości środków ochrony roślin
3. Nowalijki myjemy starannie przed spożyciem, kiedy to możliwe obieramy ze skórki
4. Unikamy przechowywania warzyw zawiniętych w folię, dzięki czemu azotany pochodzące z nawozów sztucznych nie zamienią się w jeszcze bardziej szkodliwe azotyny
5. Liczbę świeżych warzyw w diecie zaczynamy zwiększać od maja, gdy zauważymy dość istotny spadek cen. Będzie to wyraźny znak, że w sprzedaży pojawiły się już warzywa gruntowe, których uprawa jest mniej kosztowna, a jednocześnie uzyskane w ten sposób zdrowe plony zawierają mniej szkodliwych substancji

Leave a Reply