Przygoda z pszczołą 

Murarki ogrodowe zyskują na znaczeniu i to nie tylko w naszych ogrodach. W wielu miejscach organizowane są akcje popularyzujące te pożyteczne owady zapylające. W ogrodach działkowych i botanicznych czy licznych parkach ustawiane są domki, które zachęcają owady do pozostania. My też możemy wysłać im takie zaproszenie 

Tekst i zdjęcia: Joanna Mrowińska, oazazieleni.pl

Murarka ruda, zwana murarką ogrodową, jest pszczołą żyjącą samotnie, która bardzo skutecznie i szybko zapyla kwiaty. Są one powszechnie wykorzystywane w sadach jako świetni zapylacze. Murarka uważana jest nawet za lepszego zapylacza niż pszczoły miodne, ponieważ zapyla również uprawy pod osłonami oraz odwiedza nawet kwiaty produkujące małe ilości nektaru. Od pszczoły odróżnia ją jednak więcej cech. Nie tworzy grup rodzinnych, przez co nie broni gniazd, nie ma też żądeł. Nie wytwarza również miodu. Murarki są bardzo szybkie, sprawdziłam to, ponieważ trudno uchwycić je na zdjęciu.

Kokony murarki ogrodowej

Owady te swój cykl życiowy rozpoczynają wczesną wiosną, bo już pod koniec marca i na początku kwietnia, w zależności od pogody. Pierwsze z kokonów wygryzają się samce i muszą czekać na samice nawet do dwóch tygodni. Po kopulacji samce kończą swoje krótkie życie, a samice pracowicie zapylają kwiaty w czasie zbierania pyłku i jednocześnie szukają miejsc na gniazda. W wybranym otworze układają zebrany pyłek, a na nim składają jajo, które ma zapewniony zapas pokarmu. Komorę z jednym jajem pszczoła zamurowuje ziemią i dalej robi kolejną komorę. Stąd jej nazwa – murarka. Z jaj wylęgają się larwy, które następnie tworzą owalne kokony zwane oprzędami, a w nich przeobrażają się w dorosłe owady gotowe do wylęgnięcia kolejnej wiosny.

Domki dla murarek
Jako miejsce na gniazdo murarkom najbardziej odpowiadają otwory w trzcinie, cegle czy murach. Jednak w coraz bardziej uporządkowanych przestrzeniach takiego naturalnego budulca jest coraz mniej. Możemy pomóc tym pszczołom i zachęcić je do zamieszkania w naszym otoczeniu poprzez przygotowanie odpowiednich domków. Najprostszym będzie pęk ściętych trzcin (koniecznie pustych w środku) albo suchych pędów rdestu sachalińskiego, jaki zwiążemy sznurkiem. Ważne, żeby zachować odpowiednią średnicę otworów około 6-8 mm. Jeśli pszczoły mają do wyboru różne średnice otworów, to w pierwszej kolejności zamurują te mniejsze, ponieważ jest to mniej pracochłonne. Grubsze rurki zostaną na później, albo po prostu będą puste. Rurki powinny mieć długość ok. 20 cm i kolanko zlokalizowane na końcu. Jeśli jednak go nie ma, nie stanowi to większego problemu, ponieważ pszczoły same go zamurują. Innym materiałem na gniazda dla pszczół są drewniane klocki z nawierconymi otworami podobnej średnicy. Otwory możemy również nawiercić w cegle.


Gotowe panele z materiałów z odpowiednimi otworami musimy jeszcze ochronić przed deszczem i ptakami. W tym celu możemy umieścić je w różnej wielkości drewnianych skrzynkach, tworząc hotele dla owadów. Tu już nic nie ogranicza naszej wyobraźni. Ostatnim etapem jest zamontowanie drobnej siatki metalowej albo plastikowej chroniącej trzcinę przed ptakami poszukującymi pysznych larw owadów.

Przy zakupie domków warto zwrócić uwagę na materiał wypełniający. Wiele z domków oferowanych na aukcjach internetowych i w centrach ogrodniczych nie nadaje się akurat dla murarek, ponieważ nie mają pustych rurek czy otworów wywierconych w cegle albo drewnie. Domki wypełnione trocinami czy szyszkami będą idealne dla innych pożytecznych owadów, np. złotooków i biedronek.
Własna hodowla murarek

Posiadanie pszczół jest bardzo pasjonującym i relaksującym zajęciem, stanowi miłą odskocznię od codziennych obowiązków. Od początku sezonu jestem szczęśliwą posiadaczką murarek ogrodowych. Celowo nie używam słowa hodowla, ponieważ byłoby to lekkim nadużyciem, bo owady te praktycznie radzą sobie same i nie wymagają żadnych specjalnych zabiegów, w przeciwieństwie do pszczół miodnych. Nie mają żądeł i można je z powodzeniem trzymać w sąsiedztwie dzieci, a nawet na balkonach i w sąsiedztwie domu.

Jak to się zaczęło? 

W marcu otrzymałam kokony, zrobiło się ciepło i pierwsze owady zaczęły się wygryzać z kokonów. Przez ponad tydzień owady latały i intensywnie pracowały nad powiększeniem rodziny. Zastanawiałam się, jak zapewnić im dogodne miejsca do składania jaj, bo jak niby inaczej przekonać je, żeby pozostały u mnie, a nie odleciały gdzieś dalej. Zdecydowałam się na domek z rurkami z trzciny i rdestowca. W tym celu zmodyfikowałam mój wcześniejszy domek wypełniony szyszkami, który pierwotnie dedykowany był innym owadom. Szyszki zostały wymienione na rurki.

Chłodny kwiecień i początek maja znacznie opóźnił wylot owadów, który powinien pokrywać się z kwitnieniem sadów. Dopiero w drugim tygodniu maja temperatura się podniosła i owady rozpoczęły nadrabiać zaległości. Pszczoły pracowicie nosiły pyłek, składały jaja i murowały otwory. Z każdym dniem przybywało pełnych rurek. Smutny jest tylko szczegół, że osobniki dorosłe tuż po złożeniu jaj kończą swoje krótkie życie, ale teraz w rurkach rozwija się już kolejne pokolenie.

 

Leave a Reply