Ogrodowa terapia

Kontakt z roślinami i przyrodą to ratunek dla współczesnego człowieka. W poszukiwaniu inspiracji na „ogród, który leczy” zajrzeliśmy do toskańskiej Pistoi

Tekst: Małgorzata Dyrska, architektka krajobrazu

Pierwsze skojarzenie jakie przychodzi na myśl, gdy pada hasło „ogród terapeutyczny”, to na ogół podwyższone rabaty, pochylnie, może jeszcze jakieś specjalne gatunki roślin, na przykład o miękkich liściach albo pachnące. Tymczasem taki ogród, który ma za zadanie wspomagać leczenie i rehabilitować, to nie jeden określony, wzorcowy typ, tylko wiele różnych rozwiązań dobranych specjalnie pod kątem ludzi o różnych schorzeniach, jakie można zaproponować tylko poznając bliżej specyfikę ich dysfunkcji.

Autorem zdjęć jest Małgorzata Dyrska

Cisza, poczucie wspólnoty albo uczta dla zmysłów

Chorzy na alzheimera potrzebują na przykład wyciszenia i poczucia bezpieczeństwa, stąd projektując przestrzeń dla nich, warto wydzielić w ogrodzie różne zakątki z roślinami o stonowanej kolorystyce, dające im upragnione poczucie spokoju i intymności. W przypadku osób z zespołem Downa potrzeba czegoś odwrotnego, gdyż dla nich ważne jest poczucie wspólnoty. Wspólna praca, wspólne podejmowanie decyzji, wspólna zabawa i posiłki. Ich ogród powinien mieć przede wszystkim przestrzenie zapewniające integrację, np. duże rabaty, trawnik do wypoczynku, gier i zabaw oraz miejsce na ognisko. Z kolei to, co najważniejsze w przypadku osób niewidomych, które odbierają świat przez dotyk, dźwięki i zapachy, to urozmaicone kształty i faktury roślin, zróżnicowane nawierzchnie, ale także rośliny o ulistnieniu szumiącym przy powiewach wiatru, fontanny i kaskady, rozmaite dzwonki i akustyczne instalacje oraz umiejętnie rozmieszczone gatunki pachnące.

Precyzja krawca, empatia aktora

Jak widać, każda z grup potencjalnych użytkowników terapeutycznego ogrodu potrzebuje czegoś innego. Dlatego chcąc stworzyć sensowny projekt, trzeba tak jak krawiec, dobrze poznać swojego klienta, aby skroić ubranie na jego miarę. I jak dobry aktor – wczuć się w jego sytuację, w jego specyficzne potrzeby.

Wiedzą o tym doskonale trzej bracia Mati, którzy projektują i zakładają takie ogrody. Ich wiedza i doświadczenie sprawia, że projekty zamawiają u nich prywatne kliniki i szpitale, a w ich własnym ogrodzie prowadzone są zajęcia terapeutyczne dla uzależnionych od alkoholu i narkotyków, aby pomóc im wyjść z nałogów. Natomiast w szkółce, w ramach rehabilitacji i resocjalizacji, pracują też ludzie po przejściach. Ogrodnicza rodzina Mati wyznaje bowiem zasadę, że taki człowiek jest jak roślina w kiepskiej kondycji, która potrzebuje odpowiedniego traktowania: czasu, uwagi i cierpliwości, aby znowu zaczęła rosnąć i mogła zakwitnąć.

Bracia Mati to już czwarte pokolenie zajmujące się rodzinnym interesem, którego zalążkiem było ogrodnicze gospodarstwo działające od 1909 r.

Prawdziwi ludzie renesansu

Kim są Andrea, Francesco i Paolo Mati? Raczej należałoby zadać pytanie, kim nie są! Ogrodnicy, projektanci, biznesmeni, znawcy muzyki i kuchni, propagatorzy nowych trendów i idei łączących różne dziedziny sztuki, tradycyjnej toskańskiej kuchni z zielenią (!), działacze społeczni wspierający ludzi upośledzonych i z marginesu społecznego – można by rzec: prawdziwi ludzie renesansu. To już czwarte pokolenie zajmujące się rodzinnym interesem, którego zalążkiem było ogrodnicze gospodarstwo od 1909 roku produkujące warzywa. W swych działaniach łączą ponad 100-letnią tradycję z nowymi technologiami i trendami pojawiającymi w tak szybko zmieniającym się świecie. Bracia Mati są dziś właścicielami olbrzymiej szkółki roślin i towarzyszących im ogrodów pokazowych – wiedzą bowiem, że sama sprzedaż roślin do ogrodu już nie wystarczy. Ogród dobrze jest przetestować i pokazać jego możliwości. Pokazać, „jak to działa”. Tego oczekują coraz bardziej wymagający klienci na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Dlatego, oprócz wspomnianego ogrodu terapeutycznego, można zobaczyć u nich m.in. ogród permakulturowy, w którym nie stosuje się nawozów, tylko ściółkowanie ziemi, a rośliny podlewa wyłącznie woda opadowa, a także niezwykle apetyczne warzywniki, z których warzywa trafiają na stół w tutejszej restauracji i na potrzeby prowadzonych tu warsztatów kulinarnych. Jest też klasyczny ogród z żywopłotami, do którego wiedzie okolona różami pergola.

Warzywa uprawiane w szkółce PianteMATI trafiają na stół w tutejszej restauracji, przydają się także w czasie prowadzonych tu warsztatów kulinarnych

Podróżując po Toskanii warto zwrócić uwagę nie tylko na cudowne zabytki, ale też na zieleń, a zwłaszcza szkółki roślin, takie jak PianteMATI. Wszak to kolebka europejskiego szkółkarstwa, o czym mało kto w naszym kraju wie!

Leave a Reply